In-network / out-of-network: zbudowałem tę analitykę wcześniej — a LinkedIn właśnie ją wdrożył i cofnął o rok
LinkedIn ogłosił metrykę zasięgu in-network / out-of-network, ale u nikogo jej jeszcze nie pokazywał. Zajrzałem do API i zbudowałem własną wersję — najpierw na danych, które nie były dokładnie tym, co zapowiadano. Teraz LinkedIn w końcu wdrożył prawdziwą metrykę, mamy ją u siebie obok poprzedniej, a przy okazji odkryłem, jak daleko wstecz LinkedIn cofnął te dane.
Rafał Szymański
Wdrażam LinkedIn i Sales Navigator w firmach B2B
Przeszkoliłem ponad 5000 osób w ponad 200 firmach B2B. Jestem założycielem B2B Marketing.AI, występowałem m.in. na TEDx, Infoshare i Campus Polska. Pomagam zespołom sprzedaży i marketingu zamieniać LinkedIn w przewidywalne źródło leadów.
Wieczorem wpadły mi w oko dwa wpisy Sama Corrao Clanona z zespołu produktowego LinkedIn. Zapowiadał w nich metrykę, której od dawna szukałem w swojej analityce — a której LinkedIn jeszcze u mnie nie pokazywał. Postanowiłem nie czekać na oficjalny rollout i zbudować ją samodzielnie. A potem historia miała ciąg dalszy, którego się nie spodziewałem: LinkedIn w końcu tę kartę wdrożył — i cofnął dane o rok wstecz. Oto jak to wszystko wyglądało.
Z tego artykułu dowiesz się:
- czym jest podział zasięgu na in-network i out-of-network — i dlaczego zmienia myślenie o treści;
- dlaczego nie czekałem, aż LinkedIn włączy tę kartę u wszystkich — i co uczciwie udało mi się zbudować na start;
- co się zmieniło, gdy LinkedIn w końcu wdrożył prawdziwą metrykę czytelników posta;
- jak głęboko wstecz LinkedIn cofnął te dane — sprawdziłem to na naszych własnych kontach.
Zaczęło się od dwóch postów
W pierwszym z nich Sam zapowiadał nową metrykę w analityce postów: procentowy podział odbiorców na tych, którzy są już w Twojej sieci, i tych spoza niej. Cytując:
„You’ll begin to see a percentage breakdown of who has seen your content, based on if they’re already in your network or not.”
Definicje były proste:
- In-network reach — odsetek wyświetleń od osób, które już były z Tobą połączone lub Cię obserwowały.
- Out-of-network reach — odsetek zasięgu od osób, które nie były połączone ani nie obserwowały — nowe audytorium docierające przez feed recommendations, reshare’y, wyszukiwarkę itd.
Karta ma trafić do sekcji Discovery w analityce postu, pod liczbą wyświetleń:

W drugim poście Sam podzielił się własnym wynikiem: split 20/80 — 20% zaangażowania z jego bezpośredniej sieci, 80% spoza niej. Skomentował to trafnie: „a pure product announcement that has nothing to do with me or my opinions travels pretty broadly”.

To jest dokładnie ten rodzaj metryki, który zmienia sposób myślenia o treści: czy ten post pogłębia relacje z moją siecią, czy otwiera mnie na nowych ludzi? Pomyślałem: chcę to mieć w analityce w naszym CRM dla LinkedIn B2BMarketing.AI.
API LinkedIn: a gdzie to w ogóle jest?
Pierwszy krok — sprawdzić, czy w ogóle mam z czym pracować.
Otworzyłem analitykę swoich postów na LinkedIn. Nie ma. Sprawdziłem profile kilku innych osób, do których mam dostęp w naszej platformie. Też nie ma. Funkcja, którą Sam zapowiadał jako „rolling out globally over time”, po prostu jeszcze do nas nie dotarła w interfejsie.
Generalnie w tym momencie mogłem na tym poprzestać i czekać, aż LinkedIn włączy kartę u wszystkich. Ale skoro pracujemy bezpośrednio z wewnętrznym API, zadałem inne pytanie:
Skoro interfejs tego nie pokazuje — czy dane już są w API?
Uczciwie: znalazłem dane o sieci, ale nie te, o których myślał Sam
I tu ważne wyznanie, bo lubię, jak historie są prawdziwe, a nie wygładzone pod tezę.
Zacząłem grzebać w odpowiedziach endpointu, z którego czerpiemy dane. I tam, w sekcji widzów profilu, była rozpiska po dystansie w sieci:
- ile osób oglądających profil to kontakty 1. stopnia,
- ile z sieci rozszerzonej (2°/3°),
- ile spoza sieci,
- ile pozostaje anonimowych.
Zwróć uwagę: to były dane o tym, kto oglądał Twój profil, a nie o tym, kto przeczytał konkretny post. A Sam zapowiadał to drugie — podział zasięgu posta. To nie jest ta sama metryka. Ale było to najbliższe, co wtedy realnie leżało w API — dobry, uczciwy proxy na pytanie „jak daleko poza moją sieć sięgam?”. Postanowiłem to wziąć i zbudować z tego pełnoprawną funkcję, zamiast czekać na coś, czego jeszcze nie było.
Nie pierwszy raz widzę u LinkedIna, że zbiera różne dane, ale ich nie prezentuje użytkownikom. Podobnie było ze statystykami LinkedIn Save i Send, które prezentowałem na konferencji I Love Marketing kilka miesięcy przed wdrożeniem dla wszystkich.
Pierwsza funkcja: „Audience by network” — kto ogląda Twój profil
Rozszerzyliśmy nasz pipeline analityczny tak, żeby z każdym przebiegiem zbierał i zapisywał w bazie:
- cztery liczniki całkowite widzów profilu: Twoja sieć (1°), znajomi i nieznajomi (2° i 3°) oraz profile ukryte,
- migawkę listy przeglądających, bo mam pomysł na funkcję pokazującą największych fanów Twoich treści.
Użytkownikom pokazujemy to jako wykres kołowy z podziałem na procenty, choć pamiętam, że za wykresy kołowe idzie się do kąta według Janiny Bąk.
Co było dla mnie ważne: to bogatszy podział niż zero-jedynkowe in/out-of-network z zapowiadanej karty LinkedIna. Zamiast dwóch wartości mamy cztery poziomy dystansu, więc widać nie tylko „w sieci kontra poza”, ale i to, ile idzie przez sieć rozszerzoną (2°/3° — efekt reshare’ów i poleceń), a ile zostaje całkiem anonimowe.
Tak wygląda podział widzów profilu dla realnego konta (B2B Marketing.AI):
Czyli: 33% to bezpośrednie kontakty (1°), 44% sieć rozszerzona (2°/3°), 2% naprawdę spoza sieci, a 21% pozostaje anonimowych. To dobre narzędzie — ale trzymam rękę na pulsie, że mówi o widzach profilu, nie o czytelnikach pojedynczego posta.
Zwrot akcji: LinkedIn w końcu wdrożył prawdziwą kartę
I tu zaczyna się druga część tej historii — świeża, z tego tygodnia.
Metryka, którą Sam zapowiadał, w końcu pojawiła się naprawdę — nie tylko jako obietnica, ale jako realne dane w API, per post: jaki procent wyświetleń danego posta pochodzi z Twojej sieci, a jaki spoza niej. To dokładnie to, co było na jego zrzucie z kafla Discovery.
Wpięliśmy ją do naszej analityki jako preset „Audience”: obok „Audience by network” (kto oglądał profil) masz teraz też in-network / out-of-network reach dla każdego posta (jak daleko poszedł konkretny post). Czyli mamy dwa obrazy naraz — kto Cię ogląda i jak szeroko podróżuje Twoja treść.
Co te liczby naprawdę pokazują
Najlepiej widać to na moich własnych postach. Dwa skrajne przypadki z konta rafalszymanski:
| Post | Wyświetlenia | In-network | Out-of-network |
|---|---|---|---|
| „Dzwoni telefon: LinkedIn mi zablokował konto…” (2025-06-09) | 105 125 | 12% | 88% |
| „Dziś jest Dzień Pracoholika…” (2025-08-12) | 43 569 | 23% | 77% |
| „Dziś wyskoczę Wam 2× z TVP…” (2026-03-12) | 1 705 | 98% | 2% |
Widać wzorzec od razu. Post o blokadzie konta — historia, z którą utożsamia się cały LinkedIn — poszedł w świat: 88% zasięgu spoza mojej sieci, ponad 100 tys. wyświetleń. Post o dwóch wejściach do TVP tego samego dnia — bardziej niszowy, „mój” — został w sieci: 98% in-network, 1,7 tys. wyświetleń. Średnio moje posty rozkładają się mniej więcej 56% in / 44% out — ale to właśnie te skrajne przypadki mówią najwięcej o tym, która treść przebija bańkę, a która ją pogłębia.
Ciekawostka: LinkedIn cofnął te dane o rok wstecz
To mnie zaskoczyło najbardziej i uznałem, że warto się podzielić — bo mało kto to sprawdza.
Kiedy nowa karta się pojawia, można by założyć, że dane liczą się „od teraz”. Otóż nie. Sprawdziłem to na naszych kontach, które już dostały funkcję, i wyszedł twardy próg mniej więcej z końca maja 2025:
- posty opublikowane przed ~27 maja 2025 — zero danych in/out-of-network,
- posty po tej dacie — pokryte w ~96%.
Na kontach, które mają już tę metrykę, żaden post sprzed tej granicy nie ma podziału, a niemal każdy późniejszy — ma. Innymi słowy: LinkedIn przeliczył zasięg wstecz o jakieś 13 miesięcy i podpiął go pod stare posty. To znaczy, że gdy dostaniesz tę kartę, dostaniesz od razu rok historii do analizy, a nie tylko świeże publikacje.
Druga rzecz: to na razie nie jest dla wszystkich. Z 26 kont, które monitorujemy w naszej platformie, metrykę ma dopiero 10. To spójne z tym, jak LinkedIn zwykle wypuszcza nowości — najpierw wybrani (często konta płatne), potem ewentualnie reszta.
Inżynierskie zagwozdki dla nerdów
Bo nigdy nie jest tak prosto, jak na slajdzie:
- LinkedIn lubi komplikować rzeczy, skupiając się na detalach. Sprawdzając dane na konkretnych profilach, wyszło nam, że Twoje kontakty nie zawsze są zapisywane jako 1° w bazie, ale jako kombinacja tego, czy kontakt jest Followersem, czy nie. Można to potwierdzić, sprawdzając, czy na profilu widzisz Connect, czy Message — ale to kolejny krok w procesie.
- Chaos w sposobie zapisywania danych. W sumie kontynuacja poprzedniego punktu. Sprawdzając dane dokładnie, wyszło nam, że LinkedIn podaje tak optymistyczne wartości, tak je zawyża, że sumy wychodzą ponad 100%. Technicznie to kwestia zapisu danych na kilka sposobów (po co?), ale przy okazji wychwyciłem, że dotyczy to też statystyk wyświetlania postów i demografii. Poprawiłem to i zgłosiłem jako bug, ale nie wiem, czy zostanie poprawione — bo jak Wam jeszcze bardziej spadną statystyki, to już nikt nie będzie chciał publikować na LinkedIn.
Co z tego jest dla Ciebie
- Dane wyprzedzają interfejs — ale interfejs czasem dogania. Kiedy LinkedIn zapowiada funkcję „rolling out”, surowe liczby często są w API wcześniej, niż pojawi się dla nich miejsce na stronie. Warto sprawdzić źródło, zanim zacznie się czekać. Ale warto też uczciwie rozróżniać, na jakich dokładnie danych się pracuje — u mnie start był na widzach profilu, a dopiero teraz doszła prawdziwa metryka zasięgu posta.
- Masz dwa obrazy naraz. „Audience by network” mówi, kto Cię ogląda (dystans widzów profilu), a in/out-of-network reach mówi, jak daleko poszła każda treść. Razem odpowiadają na pytanie: budujesz głębię czy zasięg?
- Historia sięga rok wstecz. Gdy LinkedIn włączy Ci tę kartę, prawdopodobnie dostaniesz dane cofnięte do ~maja 2025 — od razu jest co analizować.
- Te dane nie będą od razu dla wszystkich. Podobnie jak z Save, Send czy Link Click — najpierw wybrani (zwykle płatne konta), potem ewentualnie reszta. U nas na 26 kont ma to na razie 10.
- Warto czytać posty pracowników LinkedIn.
Na razie zapraszam do testowania naszego narzędzia pomagającego w pracy z Twoim LinkedIn — z obiema metrykami w jednym miejscu.
Wpis powstał na bazie wdrożenia funkcji „in/out-of-network” w naszej platformie analitycznej: najpierw podziału widzów profilu (czerwiec 2026), a następnie prawdziwej metryki zasięgu posta, gdy LinkedIn ją wdrożył (lipiec 2026). Liczby retroaktywności i przykłady postów pochodzą z realnych danych naszych kont. Inspiracja: posty Sama Corrao Clanona linkowane wyżej.
Może zrobimy coś wspólnie?
Jesli podoba Ci się to co piszę, może mogę napisać coś dla Ciebie?