Jak rozmawiać o samobójstwie: byłem gościem „Hali odlotów” w TVP
W marcu 2026 roku byłem gościem programu „Hala odlotów” w TVP. Odcinek nosił tytuł „Samobójstwo”. Przy jednym stole siedzieli reżyser, aktorka, ksiądz suicydolog, matka po stracie córki i ja jako rodzic. Zapisałem, o czym rozmawialiśmy: jak mówić o samobójstwie w mediach, dlaczego rodzice nie są winni i po czym poznać, że dziecko potrzebuje pomocy.
Rafał Szymański
Aktywista zajmujący się zdrowiem psychicznym oraz prawami dzieci i młodzieży
Zdrowiem psychicznym oraz prawami dzieci i nastolatków zajmuję się od 2015 roku, odkąd moje dziecko trafiło do szpitala psychiatrycznego. Prowadziłem blog o depresji nastolatków „Porcelanowe Aniołki”, wystąpiłem na TEDx z tematem „Depresja to porywacz naszych dzieci” i w filmie dokumentalnym „Nic nie czuję”. Jestem „ekspertem przez doświadczenie” w zespole ds. psychiatrii przy Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, ekspertem w zespole ds. partycypacji dzieci i młodzieży Rzecznika Praw Dziecka i UNICEF oraz ambasadorem programu „Młode Głowy” Fundacji UNAWEZA. Więcej o tym, co robię społecznie, znajdziesz na stronie Działalność społeczna. Zawodowo zajmuję się czymś zupełnie innym: szkolę firmy z LinkedIna.
Opublikowano
W tym artykule znajdziesz zapis odcinka „Hali odlotów” w TVP z 12 marca 2026 roku, który nosił tytuł „Samobójstwo”: jak rozmawiać o samobójstwie w filmie i w mediach, dlaczego rodzice nie są winni, co dzieje się z rodzicem, kiedy dziecko trafia na SOR, co o pogrzebach mówi dziś Kościół i po czym poznać, że dorosły albo dziecko potrzebuje pomocy.
Byłem w tym programie jako rodzic. Przy jednym stole siedzieli ze mną reżyser, aktorka, ksiądz i matka, która 17 lat temu pochowała córkę.
Katarzyna Janowska, która prowadzi „Halę odlotów”, zaczęła od liczby: w Polsce codziennie 13 osób skutecznie odbiera sobie życie. Skończyła zdaniem, że to był jeden z trudniejszych programów, jakie poprowadziła.
Dla mnie też to był najtrudniejszy program w telewizji, ale nie tylko z powodu tematu, ale i faktu, że pierwotnie w programie była jeszcze jedna osoba, która po zrobieniu awantury wyszła i zażądała, aby nie umieszczać fragmentów z nią w programie. Tak więc program trzeba było nagrać od nowa, a przecież pewne pytania już padły, pewne emocje i łzy się uwolniły i nikt nie potrafi tego powtórzyć. Dlatego mam ogromny szacunek i podziw dla prowadzącej program za pełen profesjonalizm, opanowanie i tak ponowne poprowadzenie nagrania, że polecam Wam je obejrzeć.
Jeśli potrzebujesz pomocy teraz
W nagłej sytuacji dzwoń pod 112. Dorośli mogą zadzwonić na Kryzysowy Telefon Zaufania 116 123, dzieci i młodzież na Telefon Zaufania 116 111. Centrum Wsparcia dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym działa pod numerem 800 70 2222.
Z tego artykułu dowiesz się:
- kto wystąpił w odcinku „Hali odlotów” o samobójstwie;
- czy o samobójstwie wolno opowiadać z humorem i czym jest efekt Papageno;
- jakich dwóch rzeczy media nie powinny robić;
- dlaczego mit winy rodziców szkodzi;
- co dzieje się z rodzicem, kiedy dziecko trafia na SOR;
- jak Kościół podchodzi dziś do pogrzebu po samobójstwie;
- jakie sygnały ostrzegawcze widać u dorosłych, a jakie u dzieci;
- na czym polega zasada 3×P z programu „Młode Głowy” Fundacji UNAWEZA.
O czym był program i kto w nim wystąpił
„Hala odlotów” to program TVP o kulturze i sprawach społecznych, który prowadzi Katarzyna Janowska, współautorka formatu. Ten program jest jednym z niewielu powodów, dla których mam telewizor. Naprawdę polecam format, czyli mówienie o trudnym problemie na podstawie sztuki i zapraszanie ludzi z różnymi perspektywami do jednego stołu, aby wspólnie rozmawiali.
Odcinek 190, pokazany 12 marca 2026 roku, miał dwa punkty wyjścia: film Macieja Żaka „Zapiski śmiertelnika” i historię poetki Justyny Bargielskiej, która dziesięć lat wcześniej była gościnią programu, a w grudniu poprosiła publicznie o zrzutkę na leczenie depresji.
Przy stole siedzieli:
- Maciej Żak, reżyser i scenarzysta filmu „Zapiski śmiertelnika”;
- Magdalena Popławska, aktorka, która gra w tym filmie żonę głównego bohatera;
- ks. Tomasz Trzaska, suicydolog, współautor książki „Zniknąć bez słowa. Kiedy śmierć wydaje się być ratunkiem”;
- Anna Malarowska, autorka opracowań muzycznych, matka, której córka zmarła śmiercią samobójczą;
- ja, podpisany na belce jako „aktywista społeczny”, ponieważ zajmuję się tym tematem od 10 lat i też mam takie doświadczenia w swojej rodzinie.

W drugiej części Hanna Rydlewska rozmawiała z Mariuszem Trelińskim o jego premierze operowej, „Kobiecie bez cienia” Richarda Straussa. Potem Treliński dosiadł się do nas.
Cały odcinek jest na TVP VOD.
Czy o samobójstwie wolno opowiadać z humorem?
Od tego pytania zaczęła się rozmowa, bo film Żaka opowiada o mężczyźnie po pięćdziesiątce, który przygotowuje się do samobójstwa, i robi to chwilami w tonie humorystycznym. Czy to nie trywializuje tematu? To ważne pytanie i ono było osią ostrej dyskusji, po której dokończyliśmy nagranie w mniejszym gronie. To pokazuje, jak ważna jest to kwestia.
Maciej Żak odpowiedział, że nie pokazuje sposobu, tylko sposób myślenia, a humor ma dać widzowi dystans, żeby film nie wciągnął go w czarną dziurę. Magdalena Popławska dodała, że jej postać, niewspierająca żona, jest pokazana oczami bohatera. To nie znaczy, że ta żona taka była, tylko że tak widzi świat człowiek w depresji.
Dorzuciłem do tego dwa terminy, których widzowie mogli nie znać: efekt Wertera i efekt Papageno. Pierwszy opisuje sytuację, w której opowieść o samobójstwie pociąga za sobą kolejne. Drugi działa odwrotnie, czyli opowieść o wyjściu z kryzysu chroni. Oba pochodzą ze sztuki: Werter z powieści Goethego, Papageno z opery Mozarta.
Dlaczego bronię filmu, który może się mylić? Bo sam jestem bohaterem filmu dokumentalnego „Nic nie czuję” i od części przyjaciół usłyszałem, że nie obejrzą ani jego, ani mojego wystąpienia na TEDx. Boją się, że to za smutne i że ich wciągnie. Dlatego rozumiem postawę Macieja Żaka.
„Sztuka ma prawo być takim wentylem. Nawet jeżeli się myli, nawet jeżeli mówi o tym źle, nawet jeżeli będzie potem skrytykowana”.
to moje słowa z programu
Jak mówić o samobójstwie w mediach
Na to pytanie odpowiadał ks. Tomasz Trzaska, który szkoli z tego dziennikarzy i księży. Światowa Organizacja Zdrowia ma o tym podręcznik na wiele stron, polski jest krótszy i, jak powiedział, wcale nie sztywny.

Z całego podręcznika wybrał dwie zasady:
- nie podawać w tytule miejsca ani sposobu, bo dla osoby w kryzysie taki tytuł jest wskazówką;
- nie wskazywać winnych.
Opowiedział, jak zadzwonił do redakcji lokalnego portalu po takim właśnie tytule i zapytał, czy wezmą za niego moralną odpowiedzialność (prawnej w Polsce nie ma).
A dlaczego nie wskazywać winnych? Wystarczy przeczytać komentarze pod informacją o śmierci dziecka: ciekawe, co było w domu, ciekawe, czego rodzice nie zauważyli. Ks. Trzaska zna tych rodziców. Mówią mu, że boją się zwariować nie od samej straty, tylko od hejtu.
Czy rodzice są winni?
Katarzyna Janowska zapytała Annę Malarowską, czy ma poczucie, że jej córce można było pomóc.

Odpowiedziała, że to zgubne myślenie, bo na to pytanie nie ma dobrej odpowiedzi, a rodzice i tak będą je sobie zadawać do końca życia. Ją uratowało to, że myślała do przodu: co może z tym doświadczeniem zrobić, komu pomóc. Nie chciała być, jak to ujęła, matką chodzącą w czerni do końca swoich dni.
Powiedziałem wtedy, że mamy wspólne doświadczenia. Jestem ojcem czwórki dzieci. Jedno z nich ma diagnozę ciężkiej choroby i mamy za sobą doświadczenia prób samobójczych.
Jak to jest z tą winą? Jeśli nie założę dziecku kasku na rower, a ono się przewróci i rozbije głowę, to jest moja wina i moje zaniechanie. Na zaburzenia psychiczne dziecka w większości sytuacji wpływu nie mam (nie mówię o skrajnych przypadkach, takich jak przemoc). Lekarze do dziś mówią, że podłoże depresji bywa genetyczne, społeczne albo sytuacyjne.
Ten mit jest szkodliwy z prostego powodu: rodzice, którzy czują się winni, nie proszą o pomoc. A najgorsze, że rodzic może to wszystko wiedzieć i dalej zjadać się od środka. Ja też myślałem, że mam to już za sobą. Pamiętam jednak, jak czułem się, kiedy moje dziecko trafiło do szpitala i jak bardzo szukałem winy w sobie.
Ks. Trzaska dodał, że powtarza rodzicom „to nie jest wasza wina” i że nie jest to komunał ani poklepanie po plecach.

Co dzieje się z rodzicem, kiedy dziecko trafia na SOR
Mówiłem o dzieciach, bo to moje doświadczenie. W chwili, gdy dziecko przekracza śluzę na SOR-ze, staje się pacjentem. Obowiązują ścisłe zasady, a rodzice są traktowani jak natręci: nikt nie udziela im informacji i nie ma dla nich żadnego programu wsparcia. Rodzic, który przywiózł dziecko po próbie, zostaje za tą śluzą sam.
Od tego zaczęła się moja działalność. Był 2015 rok i kiedy zacząłem szukać miejsc, w których rodzic może dostać pomoc, okazało się, że takiej listy nie ma. Dotarłem do Rzecznika Praw Pacjenta i usłyszałem: no to przygotujmy taką listę. Dyrektor Grzegorz Błażewicz z biura rzecznika doprowadził do tego, że powstała: kilka kartek A4 ze sprawdzonymi adresami.
Dziś takich miejsc jest więcej. W tym samym roku założyłem blog o depresji nastolatków, wtedy pierwszy taki, dziś są setki, i to dobrze.
Powiedziałem też coś o statystykach. Z moich rozmów z rodzicami i policjantami wynika, że część takich śmierci nigdy do nich nie trafia. Dlaczego? Bo rodzina nie chce, żeby dowiedziało się środowisko, więc w dokumentach zostaje wypadek komunikacyjny albo zatrucie lekami. Specjaliści komentują, że z tego powodu skala udanych prób może być nawet 10 razy większa, niż jest raportowana.
Kościół a pogrzeb po samobójstwie
Prowadząca przypomniała, że był czas, kiedy osoby, które odebrały sobie życie, nie mogły liczyć na mszę i miejsce na cmentarzu. Jak jest teraz?
Ks. Trzaska oddzielił teorię od tego, co dzieje się w parafiach. Prawo kościelne zmieniło się w latach 80.: przepis nakazujący odmowę pogrzebu został wykreślony. Wcześniej dotyczył osób, które odebrały sobie życie świadomie, a przecież człowiek w takim stanie ma zawężone postrzeganie. Od osób po próbach ksiądz słyszy: to nie byłem ja.
A w małej miejscowości, gdzie wszystko zależy od proboszcza? Zmiany wchodzą powoli i jeszcze w latach 90. zdarzało się, że ksiądz „robił po swojemu”, na przykład ograniczał obrzęd. Przypadku odmowy ks. Trzaska nie zna, poza sytuacją, gdy zmarły sam deklarował się jako niewierzący.
Przez ostatnie lata przeszkolił kilka tysięcy księży i sióstr zakonnych. Po co? Bo w małym mieście nie ma psychiatry, a jeśli jest, to ludzie wstydzą się do niego pójść. Ksiądz w konfesjonale albo na katechezie bywa pierwszą osobą, która wychwyci sygnały i wyśle człowieka dalej, do centrum zdrowia psychicznego.
Mężczyźni: 11 z 13
Rozmawialiśmy dużo o dzieciach, a Maciej Żak przypomniał liczbę, dla której zrobił film: z 13 osób, które codziennie odbierają sobie życie, 11 to mężczyźni.
Nie padły źródła, ale chodzi o oficjalne dane z Komendy Głównej Policji.
Co go zaskoczyło na spotkaniach po pokazach? To, że mężczyźni w wieku 40–55 lat zaczęli o tym mówić. Jedna z kobiet wstała i podziękowała mu, bo dzięki filmowi zrozumiała, dlaczego jej mąż to zrobił.
Żak opowiedział też o sporze, który wybuchł między widzami a terapeutami podczas dyskusji po pokazie premierowym jego filmu. Mężczyźni podchodzą do życia analitycznie i zadaniowo, do tej decyzji też. Z sali padł zarzut, że terapia jest sfeminizowana i że samo „pogadajmy” mężczyźnie nie wystarcza. Czasem pomaga to, że ktoś po prostu posiedzi obok, ale czasami nie.
Ja wiem, że temat jest szalenie poważny, ale jako ojciec czwórki dzieci od razu przypomniałem sobie kadr z filmu „Epoka lodowcowa 3”, gdzie główny bohater mamut próbuje porozmawiać o problemach psychicznych z przyjacielem, tygrysem szablozębnym. Nie udaje im się i siedzą w ciszy. Komentarz do tego jest: i tak wyginęły mamuty.
Magdalena Popławska mówiła z własnego doświadczenia: w jej rodzinie były samobójstwa, odszedł tak również jej ojciec. Jej zdaniem trzeba próbować każdego sposobu dotarcia do człowieka, przez humor, terapię, rozmowę albo milczenie. Nie może być tak, że ktoś ustala, jaki sposób jest dobry lub zły.
Co zmieniło się przez 17 lat
Anna Malarowska porównała dwa telefony ze szkoły, których dzieli 17 lat. Kiedy chodziła do szkoły swojej córki i pytała, czy ktoś coś zauważył, słyszała, że nikt nic nie widział. Niedawno jej przyjaciółka, która sama niczego u syna nie dostrzegła, odebrała telefon od szkolnej psycholog: coś się dzieje z pani synem.
Powiedziała też, że kiedy w domu jest osoba w depresji, choruje cała rodzina, i że do końca nie wierzyła, że dojdzie do najgorszego. Zawsze wydawało się, że jest jeszcze jakieś wyjście: inna terapia, inny szpital, ośrodek za granicą. Wiedzy szukała wtedy na stronach amerykańskich i brytyjskich, bo polskich nie było.

Sygnały ostrzegawcze u dorosłych i u dzieci
Pod koniec prowadząca poprosiła o „czerwone flagi”, których nie wolno przeoczyć.
Ks. Trzaska wymienił te, które dotyczą dorosłych. Nie muszą wystąpić wszystkie naraz:
- obniżony nastrój i wycofywanie się z kontaktów;
- zdania w rodzaju „beze mnie będzie wam lepiej” albo pytanie, kto przyjdzie na mój pogrzeb;
- częste wracanie do tematu śmierci;
- sen: budzenie się o drugiej w nocy bez powodu i leżenie do czwartej, noc w noc.
A dzieci? Chorują trochę inaczej, więc dopowiedziałem to, co wiem jako ojciec:
- kłopoty ze snem, z uwagą i koncentracją;
- dziecko nagle więcej się uczy, bo widzi, że przestaje sobie radzić, i próbuje to nadrobić (rodzic myśli wtedy, że jest super);
- wycofuje się z grupy rówieśniczej;
- zaczyna się inaczej ubierać, żeby zakryć okaleczenia;
- robi się wybuchowe i nerwowe, choć wcześniej takie nie było.
Każdą z tych rzeczy osobno da się wytłumaczyć czymś innym. Dopiero kilka naraz powinno zapalić lampkę.
Co wtedy zrobić? W Fundacji UNAWEZA, w programie „Młode Głowy”, którego jestem ambasadorem, uczymy pierwszej pomocy psychologicznej w trzech krokach. To zasada 3×P: popatrz, posłuchaj, połącz. Najpierw oceń sytuację i zauważ, że coś się dzieje. Potem wysłuchaj, bez oceniania i bez dawania rad. Dopiero na końcu pomóż znaleźć wsparcie, na przykład psychologa. Wszystkie trzy kroki są opisane na stronie helpPPP.
Środkowy krok to apel głównie do nas, mężczyzn. Mam syna i same córki i długo uczyłem się, że kiedy dziecko przychodzi do mnie z problemem, nie mam od razu szukać rozwiązania. W filmie „Nic nie czuję” moje dziecko mówi, że ma do mnie o to pretensje.
Gdzie szukać pomocy
W programie padły cztery adresy:
- ks. Trzaska polecił platformę Życie warte jest rozmowy, na której są bezpłatne poradniki i konsultacje dla osób w kryzysie i po stracie, i gdzie można napisać do specjalisty;
- Maciej Żak polecił mężczyznom podcasty o męskich problemach i wymienił Masculinum. To fundacja dla mężczyzn, a jej współzałożyciel i prezes, psychoterapeuta Jacek Masłowski, prowadzi na YouTubie kanał Czasem czuły, czasem barbarzyńca z rozmowami o tym, z czym mierzą się dziś mężczyźni;
- ja dodałem zasadę 3×P i stronę helpPPP, o której piszę wyżej;
- na ekranie wracały numery 116 123 (dorośli) oraz 116 111 (dzieci i młodzież).
Mariusz Treliński, który słuchał końcówki tej rozmowy, powiedział, że o operze niezręcznie mówić przy takim temacie. Dodał jednak, że sztuka pozwala spojrzeć na siebie z zewnątrz, a w „Kobiecie bez cienia” to miłość wyprowadza bohaterów z depresji.
Już po programie, kiedy leciały napisy, ks. Trzaska powiedział jeszcze, że na jego szkoleniach regularnie padają dowcipy. Ludzie z sali obok pytają, czy to szkolenie o zapobieganiu samobójstwom, czy stand-up. Nie da się, jak mówi, słuchać o tym przez trzy godziny na wysokim C.
FAQ — jak rozmawiać o samobójstwie
Może zrobimy coś wspólnie?
Jesli podoba Ci się to co piszę, może mogę napisać coś dla Ciebie?