Jak pomóc dziecku w kryzysie psychicznym? Wnioski z debaty FDDS

Debata Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę o tym, jak rozpoznać kryzys psychiczny u dziecka i gdzie szukać pomocy. Kto w niej mówił, co ustaliliśmy i co ja, jako tata, powiedziałem o czerwonych lampkach, systemie i szkole.

Rafał Szymański

Rafał Szymański

Wdrażam LinkedIn i Sales Navigator w firmach tak, aby był dochodowy

Szkolę z Linkedin od 2016 roku. Przeszkoliłem ponad 5000 osób w ponad 200 firmach B2B. Jestem założycielem B2B Marketing.AI, platformy CRM dla zaawansowanych użytkowników LinkedIn. Pomagam zespołom sprzedaży i marketingu zamieniać LinkedIn w przewidywalne źródło leadów. Mówiłem o LinkedIn na największych konferencjach jak I Love Marketing, InfoShare, Effie i zdobyłem za to kilka statuetek.

Opublikowano

Jak pomóc dziecku w kryzysie psychicznym? Wnioski z debaty FDDS

W tym artykule znajdziesz zapis najważniejszych wątków debaty Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę „Jak pomóc dziecku w kryzysie psychicznym”: kto w niej mówił, jak rozpoznać kryzys psychiczny u dziecka, gdzie szukać pomocy, co robić przy samookaleczeniach i czego rodzic może oczekiwać od szkoły. Do tego moje wypowiedzi z perspektywy taty, który przez osiem lat był „klientem systemu”.

Wracam do tej debaty po latach, bo pytanie, które wtedy padało najczęściej, dostaję nadal. Kilka razy w tygodniu. Czasem od obcych ludzi, czasem od kogoś, z kim chodziłem do podstawówki: „w mojej rodzinie jest kryzys, gdzie szukać pomocy?”. Ten tekst jest trochę odpowiedzią dla nich.

Jeśli dziecku grozi niebezpieczeństwo teraz

Dzwoń pod 112. Dzieci i młodzież mogą rozmawiać z Telefonem Zaufania 116 111 (także czat i mail), dorośli zaniepokojeni bezpieczeństwem dziecka dzwonią pod 800 100 100.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • kto brał udział w debacie FDDS i skąd te wszystkie liczby;
  • czym kryzys różni się od traumy i choroby;
  • jakie czerwone lampki zauważyłem (za późno) u własnego dziecka;
  • jak wygląda system pomocy dla dzieci i ile czeka się na pierwszą wizytę;
  • co mówić, a czego nie mówić, gdy dziecko się samookalecza;
  • czego jako rodzic oczekuję od szkoły.

O czym była debata FDDS i kto w niej brał udział

Debata odbyła się 20 kwietnia 2023 roku w warszawskiej siedzibie Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, w Centrum Pomocy Dzieciom, z publicznością na sali i transmisją na YouTube, gdzie widzowie zadawali pytania na czacie. Trwała półtorej godziny.

Przy stoliku siedzieliśmy we czwórkę:

  • Justyna Suchecka-Jadczak, dziennikarka TVN24.pl, prowadziła rozmowę i pilnowała pytań z internetu;
  • Tomek Bilicki, pedagog, psychoterapeuta, psychotraumatolog, interwent kryzysowy i nauczyciel WOS;
  • Agnieszka Duszyńska, psycholożka, koordynatorka zespołu konsultantów Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111;
  • ja, przedstawiony jako aktywista społeczny i tata.

Dlaczego akurat ja? Bo mam czworo dzieci i dwoje z nich doświadczyło kryzysu. Jedno zachorowało, kiedy miało 12 lat, dziś ma ponad 20. Najmłodsze było świadkiem próby samobójczej i wyciągamy je z traumy. Przez te osiem lat poznaliśmy chyba wszystkie szpitale i wszystkie sytuacje, jakie system potrafi rodzicowi zafundować.

Tło było ponure. Agnieszka podała, że w 2022 roku telefon 116 111 podjął 885 interwencji ratujących życie i zdrowie, średnio trzy dziennie, a liczba rośnie od 2020 roku z roku na rok i z miesiąca na miesiąc. Prawie 40% rozmów z dziećmi dotyczy zdrowia psychicznego. Od startu telefon odebrał ponad 1,4 mln połączeń.

Całe nagranie jest na kanale fundacji:

Kryzys, trauma i choroba: czym to się różni

Tomek zaczął od definicji i dobrze, bo te trzy słowa rodzice (ja też kiedyś) wrzucają do jednego worka.

Kryzys to przejściowa destabilizacja psychiki w odpowiedzi na jakieś wydarzenie. Często jest objawem zdrowia, a nie choroby. Pies odchodzi za tęczowy most, a Ty przez kilka dni nie możesz się pozbierać? To adekwatna reakcja. Tomek powiedział nawet, że jak ktoś od dawna nie miał żadnej chandry, to powinien pilnie iść do psychiatry, bo pewnie skutecznie się oszukuje.

Trauma to uraz, który zostaje na dłużej, nawet gdy objawy miną. Tomek podkreślał, że większość traum, z którymi pracuje, to nie wypadki czy napady, tylko traumy relacyjne, wyniesione z relacji z bliskimi, często z wczesnego dzieciństwa.

A choroba albo zaburzenie psychiczne to jeszcze coś innego, choć osoby chore też przechodzą kryzysy.

Po co ta teoria rodzicowi? Po to, żeby nie panikować przy każdym gorszym tygodniu i nie bagatelizować, kiedy gorszy tydzień trwa pół roku. Młodzi, którzy myślą o śmierci, zwykle dają sygnały wybranym osobom. A my, dorośli, mamy odruch unieważniania: „nie smuć się”, „inni mają gorzej”, „jakie ty możesz mieć problemy w wieku 15 lat?”.

Jak rozpoznać kryzys psychiczny u dziecka? Moje czerwone lampki

To była dla mnie najważniejsza część debaty, bo tu mogłem powiedzieć coś, czego nie znajdziesz w podręczniku.

Moim zdaniem byliśmy uważnymi rodzicami (mam taką informację zwrotną od moich, już dorosłych, dzieci). I nie zauważyłem, że moje dziecko zachorowało. Zobaczyliśmy to dopiero w retrospekcji, w szpitalu, kiedy okazało się, że proces trwał jakieś półtora roku.

Rafał Szymański z mikrofonem podczas debaty FDDS, omawia sygnały ostrzegawcze kryzysu psychicznego u dziecka
Kadr z transmisji debaty FDDS, 20 kwietnia 2023.

Poza nagłym kryzysem rzadko jest tak, że było dobrze, a nagle jest źle. Jest raczej dużo małych czerwonych lampek:

  1. Dziecko zaczyna się więcej uczyć. Brzmi paradoksalnie? Każde zaburzenie psychiczne psuje koncentrację, więc dziecko, które do tej pory szło „po łebkach”, zaczyna nadrabiać czasem. Oceny spadają, a dziecko siedzi nad książkami. Rodzic myśli: super. Nie super.
  2. Zaburzenia snu. Wraca ze szkoły, mówi, że jest zmęczone, śpi po 10–12 godzin i dalej jest zmęczone. Albo wiemy, że w nocy nie śpi.
  3. Zmiana nawyków żywieniowych. Zaburzenia odżywiania często nakładają się na inne i je maskują.
  4. Zmiana grupy rówieśniczej i rezygnacja z pasji. U nas to było przejście z podstawówki do gimnazjum i rezygnacja z harcerstwa. Wtedy wyglądało to na zwykłą decyzję, więc to przegapiliśmy.
  5. Zmiana ubioru. Długie rękawy i grube rajstopy w ciepły dzień to nie zawsze nowy styl, bo dziecko dorasta. Bywa, że to ukrywanie samookaleczeń.
  6. Drażliwość. Rodzic odpowiada na nią odruchowo gniewem („jak ty się do mnie odzywasz?”), a nie bliskością.

Każda z tych rzeczy osobno niewiele znaczy. Ale dwie, trzy, pięć naraz to w mojej opinii sygnał, żeby poprosić o pomoc.

Tomek dołożył swoją listę: bardzo silne wahania nastroju (silniejsze niż zwykłe dla wieku dojrzewania), nagła zmiana zachowania, kiedy żywe dziecko nagle „zapada się w sobie”, całkowita izolacja („nie mam znajomych, bo jestem introwertykiem”, a introwertycy znajomych mają), utrata radości z rzeczy, które zawsze cieszyły, kłopoty ze snem i apetytem. I jedną zasadę, którą powtarzam od tamtej pory: masz wątpliwości, skonsultuj się z kimś, kto się na tym zna. A jeśli nastolatek nie chce iść do specjalisty, to idź Ty.

Agnieszka zwróciła uwagę na młodsze dzieci. Depresja u dziecka poniżej 10 lat często nie wygląda jak wycofanie i apatia, tylko jak agresja, nadpobudliwość i drażliwość.

Nagranie tego fragmentu zaczyna się w 41. minucie.

Nie szukaj winnego

Zaraz po mojej liście Tomek poprosił wszystkich na sali i przed ekranami, żeby wyzbyć się myśli, że rodzice są winni stanu zdrowia swoich dzieci. Czy rodzic może się do czegoś przyczynić? Może. Ale kiedy choroba już jest, szukanie winnego obciąża rodzica i sprawia, że cała rodzina zamiast zdrowieć robi rachunek sumienia. Co przeoczyłem, czego nie przeoczyłem, czy mogłem zrobić coś więcej.

To ostatnie dopowiedziałem ja, bo to pytanie zadaje sobie chyba każdy rodzic, który siedział na korytarzu szpitala psychiatrycznego. Ja zadawałem.

Rodzic w kryzysie dziecka zostaje sam

Moim zdaniem to najsłabiej opisana część całego problemu.

Jak to wygląda? Jest sytuacja zagrożenia życia, oddajesz dziecko do ośrodka, zamykają się drzwi i zostajesz sam. Czujesz bezradność, a jednocześnie musisz wrócić do domu i ogarnąć resztę rodziny. Do tego dochodzi stygmatyzacja rodziców dzieci z problemami psychicznymi. W pracy o chorych dzieciach się nie mówi (o tym pisałem w tekście o problemach psychicznych jako temacie tabu w pracy). W rodzinie pierwsza myśl często nie brzmi „trzeba ich wesprzeć”, tylko „na pewno coś tam się działo, na pewno to jacyś potwory”.

Efekt? Stygmat blokuje proszenie o pomoc, a brak pomocy pogłębia kryzys. Koło się zamyka.

Na debacie mówiłem też o dwóch skrajnych postawach rodzin, które wyszły nam kiedyś na warsztatach z młodzieżą. Pierwsza to negacja, często z przemocą w tle: „za moich czasów wystarczyło wziąć pas i przylać, to wymysły”. Druga to nadopiekuńczość: „idź pobiegać, upiekłem ci twój ulubiony sernik, czemu się nie cieszysz, skoro tak się tobą opiekujemy?”. Ta druga jest równie obciążająca. Wiem to od mojego dziecka, które powiedziało mi kiedyś: „tato, nie musisz pytać trzy razy dziennie, jak się czuję”.

Justyna skomentowała, że raz czasem wystarczy. Miała rację.

Gdzie szukać pomocy dla dziecka w kryzysie psychicznym

To pytanie padało na czacie najczęściej i to samo pytanie dostaję w wiadomościach.

W 2019 roku przygotowałem listę prawie 400 miejsc, w których rodzice mogą szukać wsparcia. Opublikował ją Rzecznik Praw Pacjenta, z którym współpracowałem. Przed debatą postanowiłem ją zaktualizować i zweryfikować, bo sama lista adresów to za mało, trzeba jeszcze wiedzieć, które ośrodki trzymają standard. Aktualne zestawienie organizacji działających na rzecz zdrowia psychicznego znajdziesz na stronie Rzecznika (ostatnia wersja jest z października 2025 roku), podzielone na województwa, z adresami i telefonami.

Agnieszka opisała system, który Ministerstwo Zdrowia wprowadza od mniej więcej 2020 roku. Ma trzy poziomy (fachowo „poziomy referencyjności”, co nie jest słowem przyjaznym dla rodzica w kryzysie):

  1. Centra zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży i poradnie: psycholog, psychoterapeuta, terapeuta środowiskowy, bez skierowania. Adresy na czp.org.pl.
  2. Poziom z psychiatrą.
  3. Leczenie szpitalne: oddział dzienny albo całodobowy.

„Ale i tak trzeba czekać rok” napisał ktoś na czacie. Czy to prawda? Nie do końca. Brałem udział w pracach nad reformą psychiatrii dzieci i młodzieży i idea centrów pierwszego poziomu jest taka, że przyjęcie ma być szybkie. Standard to 7 dni (nie 72 godziny, jak czasem się słyszy). W sierpniu 2022 roku odpytaliśmy 60 takich ośrodków: większość się w tym mieściła, zdarzały się przekroczenia, ale pierwsza wizyta była szybko. Długie kolejki dotyczą psychiatrów.

Agnieszka dodała radę, którą uważam za bardzo praktyczną: do kolejki do psychiatry zapisz się mimo wszystko. Nawet jeśli teraz pójdziesz prywatnie na jedną czy dwie wizyty, za kilka miesięcy będziesz mógł kontynuować leczenie bezpłatnie, a problemy, które trwają dłużej niż miesiąc, za pół roku zwykle nadal wymagają terapii. W nagłej sytuacji zostaje izba przyjęć, a Justyna przypomniała, że coraz więcej lekarzy rodzinnych jest przeszkolonych z tego tematu.

Rodzice, którzy nie wiedzą, od czego zacząć, mogą zadzwonić pod 800 100 100.

Rafał Szymański mówi do mikrofonu podczas debaty Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę
Kadr z transmisji debaty FDDS, 20 kwietnia 2023.

Ile osób potrzeba, żeby pomóc nastolatkowi w kryzysie?

Przy okazji wcześniejszej debaty zadaliśmy sobie takie pytanie i wyszło nam około 20 osób. Kto to jest? Szkoła, rodzina, terapeuci, lekarze, centrum zdrowia psychicznego. Dziś ci ludzie często ze sobą nie rozmawiają: centrum nie przekazuje informacji szkole, szkoła nie wie, co się dzieje w leczeniu. A wsparcie powinno objąć całą rodzinę, nie tylko dziecko.

Co robić, gdy dziecko się samookalecza

Justyna mówiła, że pytań o samookaleczenia przychodziło najwięcej. Na przykład: gdzie szukać pomocy, kiedy mój dwunastolatek się okalecza, przecież kiedyś tego nie było, czy to jakaś moda?

Tomek odpowiedział, że samookaleczenie pełni u młodych ludzi ważną funkcję i dlatego pierwsze, czego nie robić, to mówić „daj spokój, przecież to ci nic nie daje”. Nie straszyć, nie karać, nie krzyczeć. Spróbować zrozumieć, jaką funkcję to pełni i czy coś innego może ją przejąć. I mieć siłę zadać bardzo trudne pytanie: „czy myślałeś (myślałaś), żeby zrobić sobie coś więcej?”. To pytanie o myśli samobójcze i według Tomka nauczyciel, pedagog czy rodzic może je zadać, zanim dziecko trafi do specjalisty.

Agnieszka wyjaśniła, jak dzieci opisują to na telefonie zaufania: jako zamianę cierpienia psychicznego na fizyczne, które daje krótką ulgę. Co za tym stoi? Cierpienie, którego nikt jeszcze nie nazwał, czasem tajemnica, z którą dziecko jest samo. Dlatego potrzebna jest pomoc psychologa albo psychoterapeuty, a bardzo często również wsparcie dla samego rodzica.

Dlaczego dzieci nie mówią rodzicom o swoich problemach

Agnieszka opowiedziała, co słyszy na 116 111. Dzieci mówią o dwóch rzeczach. Pierwsza to reakcje dorosłych: „wyrośniesz z tego”, „chłopaki nie płaczą”, „co ty wymyślasz”. Druga mnie wtedy uderzyła. Dlaczego dzieci milczą? Bo nie chcą martwić rodziców. Tata stracił pracę, babcia zmarła, mama jest w żałobie, więc rodzice mają „prawdziwe problemy”, a ja nie będę dokładać.

Konsultanci tłumaczą wtedy dziecku, że role się odwróciły. To rodzic ma możliwości i kompetencje, żeby się dzieckiem zaopiekować, i tylko rodzic może z nim pójść do psychologa.

Część dzieci dzwoni zresztą nie w swojej sprawie, tylko w sprawie kolegi albo koleżanki. Tomek przytoczył badanie UNICEF, według którego ponad połowa młodych, kiedy czuje się źle, rozmawia z rówieśnikiem, a tylko 30% z dorosłym. Dlatego apelował, żeby w szkołach uczyć rówieśniczej interwencji kryzysowej: lojalność wobec przyjaciela to nie dochowanie każdej tajemnicy, tylko reakcja, gdy jego życie jest zagrożone. Z prawem do własnych granic, bo pomagający nastolatek też może nie odebrać telefonu.

Czego jako rodzic oczekuję od szkoły

Justyna zadała mi to pytanie, a ja odpowiedziałem jednym słowem: dostępności.

Moja historia jest akurat pozytywna. Moje dziecko wiedziało o swoim kryzysie wcześniej niż my i nam nie powiedziało. Za to kiedy byłem na trzy dni w delegacji za granicą, jedenastoletnie wtedy dziecko zalogowało się do systemu rekrutacji i samo zmieniło wybrane gimnazjum. Na publiczną szkołę na Powiślu, która ma wsparcie dla uczniów z problemami psychicznymi. Po powrocie usłyszałem (wtedy jeszcze w formie żeńskiej): „tato, jest taka sprawa, wiem, że możesz być zły, ale zmieniłam szkołę”.

Kryzys zaczął się w lipcu i dziecko nie poszło do tej szkoły 1 września, tylko do szpitala. Bardzo chciało zdążyć, więc zostało wypisane, a po siedmiu dniach samo poprosiło o powrót do szpitala, bo przyznało, że oszukiwało, że czuje się lepiej. Szkoła zachowała się świetnie: byliśmy w kontakcie, trzymali miejsce, klasa wysłała na Boże Narodzenie kartkę, a od drugiego semestru dziecko wróciło do tej szkoły. Całą historię opowiadam od 61. minuty nagrania.

Nie chcę więc mówić, że zawsze jest źle. Ale wiem też, jak to wygląda z drugiej strony, bo w dalszej rodzinie mam psycholożkę szkolną w Warszawie. Psycholog szkolny rzadko ma pod sobą jedną szkołę na 350 uczniów. Zwykle ma cztery. To daje około 1400 dzieci. Ile czasu zostaje na jedno? Licząc z grubsza, dwie minuty w miesiącu. Słyszałem, że psycholodzy szkolni są niechętni, bo „źle wybrali karierę”, a tu chodzi po prostu o brak dostępności.

Agnieszka dołożyła rzecz, która kosztuje niewiele: klimat wokół psychologa. W jednej szkole słychać „psycholog jest OK”, w innej „jeszcze raz tak zrobisz, to pójdziesz do pedagoga”. A Tomek pokazał, że nauczyciel może zacząć lekcję od pytania, z którym psem ze zdjęć na ekranie uczeń się dziś identyfikuje albo ile ma „kresek energii”, zamiast od sprawdzania obecności.

Co czytać, co oglądać i kogo nie słuchać

Profesor z Akademii Pedagogiki Specjalnej zapytał z sali, czy rodzice powinni czytać psychologię rozwojową. Moja odpowiedź: tak, i każdy rodzic chorego dziecka i tak się w końcu „doktoryzuje” z tematu. Czasem aż za bardzo, bo potem przychodzi do lekarza i mówi mu, jak ma leczyć.

Mnie bardzo pomogły dobre książki polskich wydawnictw, a najbardziej dwuczęściowa „Depresja nastolatków” Konrada Ambroziaka, Artura Kołakowskiego i Klaudii Siwek (Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne). Autorzy to psychiatra dzieci i młodzieży oraz dwoje psychoterapeutów poznawczo-behawioralnych, a my opiniowaliśmy te książki jeszcze jako „Porcelanowe Aniołki”. Która część do czego?

  • „Depresja nastolatków. Jak ją rozpoznać, zrozumieć i pokonać” to kompendium: czym jest depresja u młodych, skąd się bierze i jak się ją leczy;
  • „Nastolatek a depresja. Praktyczny poradnik dla rodziców i młodzieży” (w nowszym wydaniu „Depresja nastolatków. Praktyczne wskazówki i skuteczne strategie wspierające leczenie”) to poradnik z ćwiczeniami, osobno dla rodziców i osobno dla nastolatków: jak zaakceptować chorobę dziecka, jak poradzić sobie z poczuciem winy, co wspiera leczenie, a co mu przeszkadza, jak reagować w kryzysie.

W książkach są też dane o tym, jak często depresja wraca w zależności od wieku, w którym pojawiła się po raz pierwszy. Tomek wspomniał o nich na debacie.

Moje top 3 z debaty:

  • materiały Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, bo są zawsze zweryfikowane (platforma edukacja.fdds.pl, którą poleciła Agnieszka);
  • raport „Młode Głowy”, który miał premierę trzy dni przed debatą;
  • zdrowy rozsądek wobec „med-influencerów”, którzy budują na tym temacie zasięgi albo sprzedają kursy.

Tomek dodał coś, co mi zostało w głowie: jeśli masz dwie godziny i chcesz je spędzić nad książką o psychologii rozwojowej, czytaj godzinę, a przez drugą zagraj z dzieckiem w Fortnite’a.

Co zostało mi z tej debaty

Na debatach o zdrowiu psychicznym dzieci jestem w dziwnym miejscu pomiędzy. Jak idę do ministerstwa, jestem „ekspertem przez doświadczenie”. Jak rozmawiam z profesjonalistami, jestem po prostu rodzicem, który przeszedł kryzysy swoich dzieci. Tamtego dnia to „pomiędzy” było chyba najbardziej przydatne, bo Tomek i Agnieszka mówili, co mówi wiedza, a ja mogłem dopowiedzieć, jak to wygląda z kuchni, z korytarza szpitala i z systemu rekrutacji do gimnazjum.

Więcej o tym, co robię w tym temacie, znajdziesz na stronie o mojej działalności społecznej i we wpisie o współpracy z Fundacją Dajemy Dzieciom Siłę.

A jeśli jesteś rodzicem, który właśnie wrócił z izby przyjęć i nie wie, co dalej: 800 100 100. Nie musisz mieć gotowego pytania.

FAQ — kryzys psychiczny u dziecka

Skontaktuj się ze mną

Może zrobimy coś wspólnie?

Jesli podoba Ci się to co piszę, może mogę napisać coś dla Ciebie?

Może zrobimy coś wspólnie?